trail.cam

Bóbr na twoim terenie: ślady, szkody i monitoring stanowiska fotopułapką

Tama bobrowa z gałęzi i mułu przegradzająca cichy leśny ciek o zmierzchu

W nocy z 6 na 7 listopada 2022 roku w Łobzie na Pomorzu Zachodnim woda przerwała wał pobliskiego stawu, a w drodze wojewódzkiej numer 151 otworzyła się dziura o wymiarach mniej więcej dziesięć na osiem metrów. Zalane piwnice, sześć zastępów straży pożarnej, objazdy i zapowiedź dwóch miesięcy remontu drogi, którą dojeżdżały ciężarówki do miejscowego centrum logistycznego. Przyczyna? Bobry pozatykały kanały, woda zebrała się i w końcu przelała przez usypaną przez człowieka groblę.

To spektakularny przypadek, ale dla większości właścicieli gruntów bóbr oznacza coś znacznie cichszego: podtopioną łąkę, ogryziony sad, wodę stojącą tam, gdzie jeszcze rok temu rósł owies. I pytanie, które zadaje sobie niemal każdy, kto zobaczy pierwszą tamę na swoim rowie: „mogę to po prostu rozebrać?”. Odpowiedź brzmi: nie. Bóbr europejski jest w Polsce objęty ochroną gatunkową częściową, a samodzielne zniszczenie tamy czy żeremia to wykroczenie.

Dobra wiadomość jest taka, że państwo płaci za bobrowe szkody, a przy tamie, która realnie zalewa pole, można legalnie coś zrobić — trzeba tylko wiedzieć jak. Ten tekst prowadzi cię przez cztery rzeczy, które musisz umieć: rozpoznać ślady bobra na swoim terenie, ocenić, czym grozi jego obecność, wykorzystać system odszkodowań i zezwoleń, oraz — bo to blog o fotopułapkach — ustawić kamerę tak, żeby zobaczyć, co naprawdę dzieje się nad twoją wodą. Zacznijmy od liczby, która ustawia wszystko w proporcjach: badania Instytutu Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazują, że realne szkody powoduje tylko około 3% bobrowych stanowisk w Polsce.

Jak rozpoznać, że masz na terenie bobra

Bobra rzadko widuje się na oczy — to zwierzę nocne, aktywne o zmierzchu i o świcie, potrafiące przebywać pod wodą nawet do piętnastu minut. Za to zostawia po sobie ślady, których nie sposób pomylić z niczym innym. Zanim więc zaczniesz się zastanawiać, co z tym zrobić, upewnij się, że to naprawdę bóbr, a nie wydra czy nutria.

Zacznijmy od samego zwierzęcia, bo warto wiedzieć, z kim masz do czynienia. Bóbr europejski to największy gryzoń Europy: masa dorosłego osobnika to od 13 do 36 kg, długość ciała 90–140 cm, a spłaszczony, pokryty rogową łuską ogon mierzy 20–24,5 cm. Tym ogonem — który odróżnia go od jakiegokolwiek innego zwierzęcia — steruje w wodzie, podpiera się na lądzie i magazynuje tłuszcz. Dzięki potężnym, pomarańczowym siekaczom potrafi ściąć drzewo o średnicy dochodzącej do metra.

Tamy, żeremia i nory

To trzy budowle, po których poznasz bobrze gospodarstwo.

Tama powstaje na płytkich ciekach o niewielkim spadku, z gałęzi, mułu, darni i kamieni; w pobliżu ludzi bobry wbudowują w nią nawet kawałki desek, złom czy cegły. Najmniejsze mają kilkanaście centymetrów wysokości, największe — kilka metrów wysokości i do kilkuset metrów długości. Woda przelewa się przez koronę tamy, a każde uszkodzenie jest natychmiast naprawiane; spiętrzony w ten sposób „staw bobrowy” potrafi zająć nawet kilkadziesiąt hektarów.

Żeremie to kopiec z gałęzi, patyków, mułu i kamieni, budowany na terenach podmokłych i przy niskich brzegach. W środku, nad poziomem wody, znajduje się sucha komora mieszkalna, a wejście — jak zawsze u bobrów — jest ukryte pod wodą. W Polsce żeremia najczęściej osiągają od 1 do 8 m wysokości, a przy podstawie bywają szerokie na kilkanaście do dwudziestu metrów. Porzucone żeremie łatwo poznać: zapada się od góry i nie widać przy nim żadnych napraw.

Nory bobry kopią w stromych, zwięzłych brzegach. Korytarze mają zwykle około 10 m, ale bywają dłuższe — nawet ponad 50 m — i prowadzą do komór mieszkalnych. Wejście jest pod wodą, ale na brzegu natkniesz się na otwory wentylacyjne; to o tyle ważne, że idąc wzdłuż wody, można w taką dziurę wpaść i złamać nogę. Brytyjskie wytyczne podają, że system nor sięga nawet 15 m w głąb brzegu.

Wejście do nory i żeremia zawsze znajduje się pod wodą — dlatego bobry tak zaciekle bronią poziomu spiętrzenia, a rozebrana tama wraca do góry następnej nocy.

Ogryzione drzewa, tropy i kopce zapachowe

Pień brzozy ściętej przez bobra z charakterystycznym przewężeniem w kształcie klepsydry i jasnymi wiórami u podstawy

Najczęstszy i najłatwiejszy do rozpoznania ślad to ścięte i ogryzione drzewa. Bóbr ścina je, zostawiając charakterystyczny stożek — pień i ścięta część układają się w kształt klepsydry — a gałęzie i pędy przecina pod kątem około 45 stopni. Świeżość poznasz po kolorze: jasne, wilgotne drewno z wiórami wokół oznacza, że bobry są aktywne teraz; ciemne, suche i spękane — że żerowały tu dawniej. Zwierzęta te preferują wierzbę i osikę, dalej topolę, brzozę i leszczynę; olszę jedzą niechętnie, drzewa iglaste sporadycznie, a samego drewna w ogóle — obgryzają tylko cienką korę i łyko. Kluczowa dla właściciela liczba: bobry żerują głównie w pasie do około 20 m od brzegu.

Tropy są trudniejsze, bo wleczony ogon często je zaciera. Jeśli jednak trafisz na wyraźny odcisk na błocie lub piaszczystej łasze, przednia łapa ma 5–7 cm długości (zwykle widać cztery palce), a tylna, z błoną pławną między palcami, aż 12–17 cm (zwykle pięć palców).

Kopce zapachowe to znaki terytorialne. Bobry składają na kilku- lub kilkunastocentymetrowych kopczykach wydzielinę gruczołów, zwaną strojem bobrowym albo kastoreum; ma ona silny, piżmowy, kojarzony z wanilią zapach. Odchody bobry wydalają wprost do wody, więc trudno je znaleźć; wyrzucone na brzeg mają 2–4 cm długości i po rozgnieceniu widać w nich włókna roślinne.

Żeremie bobrowe z gałęzi i mułu na brzegu cichego leśnego stawu, ze świeżym mułem na szczycie kopca

Bóbr, wydra, nutria czy piżmak?

Nad wodą łatwo pomylić kilka ziemnowodnych ssaków, a od tego, którego masz, zależy, czy w ogóle rozmawiamy o ochronie i odszkodowaniach. Rozstrzyga wielkość i ogon: dorosły bóbr waży do 30 kg i jako jedyny ma szeroki, spłaszczony ogon. Nutria jest wyraźnie mniejsza (do 10 kg) i ma charakterystyczne białe włosy wokół nozdrzy; piżmak to najdrobniejszy z tej czwórki (do 1,5 kg); wydra jest smukła, z długim, futrzastym ogonem. Nutria i piżmak nie budują tam ani żeremi i nie są w Polsce chronione tak jak bóbr, więc pomyłka na tym etapie potrafi cię kosztować albo niepotrzebny stres, albo — w drugą stronę — mandat.

Wyraźne tropy bobra w wilgotnym mule nad brzegiem, z odciskiem błony pławnej między palcami tylnej łapy

Jakie szkody naprawdę wyrządza bóbr

Kiedy już wiesz, że to bóbr, warto trzeźwo ocenić skalę. Najlepszych danych dostarcza recenzowane badanie z Warmii i Mazur, które przeanalizowało zgłoszenia szkód złożone do RDOŚ w Olsztynie w latach 2009–2016. Wniosek jest jednoznaczny: bobrowe szkody to przede wszystkim woda, nie drzewa. Podtopienia użytków zielonych — łąk i pastwisk — to około 53% wszystkich zgłoszeń; ścinanie drzew to kolejne ~28%, a podtopienia drzewostanów ~13%. Razem powodzie i podtopienia odpowiadały za 68% szkód.

Rodzaj szkodyUdział zgłoszeń (Warmia-Mazury, 2009–2016)
Podtopienia użytków zielonych (łąki, pastwiska)ok. 53%
Ścinanie drzewok. 28%
Podtopienia drzewostanówok. 13%
Zalewanie upraw, szkody w stawach, groblach, sadach i innepozostałe kilka procent

Druga rzecz, którą pokazuje to badanie, to sezonowość: najwięcej zgłoszeń przypada na późną wiosnę i lato — maj, czerwiec i lipiec — co pokrywa się zarówno z sezonem prac polowych, jak i z okresem, gdy młode bobry migrują i zakładają nowe tamy. Cieplejsze lata sprzyjają zresztą budowie tam i podnoszeniu poziomu wody, a więc i podtopieniom. Jeśli masz zamiar czemuś zapobiegać, to właśnie wtedy.

Skala w lasach potrafi robić wrażenie. Na terenie RDLP w Warszawie szkody bobrowe oszacowano na powierzchni około 592 ha, a w rejonie Nadleśnictwa w Łódzkiem na około 310 ha. Osobna, groźniejsza kategoria to infrastruktura: bobry kopią nory w groblach stawów, wałach przeciwpowodziowych i nasypach, osłabiając ich szczelność i stabilność — w skrajnych przypadkach grozi to katastrofą budowlaną. Bywa dosłownie: latem 2002 roku na jednej z grobli ciągnik zapadł się w bobrzą norę aż po kabinę kierowcy. A historia z Łobza pokazuje, co się dzieje, gdy bobrowe spiętrzenie spotyka usypaną przez człowieka groblę.

I tu wraca liczba z początku. Mimo tych wszystkich strat realne szkody powoduje tylko około 3% bobrowych stanowisk; większość siedlisk nie generuje konfliktów, a bobry oddają nam za darmo usługi, których nie da się łatwo wycenić — retencję i bioróżnorodność. Szacuje się, że w rozlewiskach polskie bobry zatrzymują ponad 200 milionów metrów sześciennych wody, a pojedynczy staw potrafi zmagazynować nawet 200 tysięcy m³ i zatrzymać rocznie około 5 tysięcy m³ niesionego przez rzekę materiału. To warto mieć z tyłu głowy, zanim sięgnie się po najostrzejsze rozwiązania.

Czego zabrania prawo — i co wolno

Status bobra bywa źródłem nieporozumień, więc powiedzmy to precyzyjnie. Bóbr europejski (Castor fiber) jest w Polsce objęty ochroną częściową na mocy rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt; sam gatunek figuruje w wykazie zwierząt chronionych jako pozycja 6 wśród gryzoni. „Częściowa” nie znaczy „żadna”: rozporządzenie zakazuje wobec bobra m.in. umyślnego zabijania, chwytania i przetrzymywania, a także niszczenia, usuwania lub uszkadzania nor, żeremi i tam oraz płoszenia i niepokojenia.

Stąd najważniejsza zasada dla właściciela gruntu: nie wolno samodzielnie rozebrać bobrowej tamy ani zniszczyć żeremia. Zniszczenie tamy bobrowej jest wykroczeniem, o którym mowa w art. 131 ustawy o ochronie przyrody, i podlega karze aresztu albo grzywny. To nie jest „porządkowanie własnego rowu” — to czyn zabroniony.

Samodzielne rozebranie bobrowej tamy to nie sąsiedzka samopomoc, lecz wykroczenie zagrożone aresztem albo grzywną.

Co zatem wolno? Jeśli tama realnie szkodzi — zalewa pole, pastwisko czy drogę — można wystąpić o zezwolenie na odstępstwo od zakazów. Dla gatunku objętego ochroną częściową, jakim jest bóbr, wydaje je regionalny dyrektor ochrony środowiska na podstawie art. 56 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody. Zezwolenie może być wydane, gdy nie ma rozwiązań alternatywnych, a działanie nie zaszkodzi utrzymaniu populacji we właściwym stanie — i jednocześnie spełniona jest jedna z przesłanek, na przykład konieczność ograniczenia poważnych szkód w uprawach, lasach, rybostanie czy innym mieniu. Wniosek składa się do właściwego RDOŚ; wydanie decyzji wiąże się z opłatą skarbową w wysokości 82 zł, a sprawę załatwia się zwykle w ciągu miesiąca (w szczególnych przypadkach do dwóch). Co ważne, samą rozbiórkę lub przebudowę tamy wolno wykonywać wyłącznie po uzyskaniu zgody i tylko w ściśle określonych oknach czasowych — zazwyczaj od 1 marca do 15 kwietnia oraz od 1 sierpnia do 30 listopada.

Jest jeszcze druga ścieżka, o której mało kto wie. Rozporządzenie umieszcza bobra na liście gatunków objętych ochroną częściową, które mogą być pozyskiwane — przez odstrzał z broni myśliwskiej lub chwytanie w pułapki żywołowne — w okresie od 1 października do 15 marca. To jednak nie jest sezon łowiecki: każde takie pozyskanie również wymaga zezwolenia RDOŚ lub GDOŚ i nie odbywa się „ot tak”. Dla porządku: to narzędzie regulacji populacji, nie sposób na własnoręczne rozwiązanie problemu z tamą. Skalę widać po danych — w 2010 roku RDOŚ wydały 120 decyzji zezwalających na odstrzał bobra, obejmujących 1802 osobniki, z czego faktycznie odstrzelono 399.

Warto też wiedzieć, gdzie polski bóbr stoi w prawie unijnym, bo bywa mylony z gatunkami ściśle chronionymi. W dyrektywie siedliskowej polska populacja została ujęta w załączniku V — obejmującym gatunki, których pozyskiwanie ze stanu dzikiego jest możliwe pod warunkiem zachowania właściwego stanu ochrony — a nie w załączniku IV, wymagającym ochrony ścisłej. To właśnie dlatego w Polsce, inaczej niż w części krajów, populacją bobra można w ograniczonym zakresie zarządzać. Cały system pozostaje jednak z założenia bierny: opiera się na ochronie gatunku i wypłacie odszkodowań, a ingerencja w liczebność czy w tamy następuje dopiero na wniosek i po decyzji RDOŚ.

Podtopiona łąka ze słupkami ogrodzenia wystającymi z wody i uschniętymi drzewami na skraju lasu w tle

Odszkodowania: kiedy i jak je uzyskać

To część, na którą czeka większość poszkodowanych. Zgodnie z art. 126 ustawy o ochronie przyrody za szkody wyrządzone przez bobry odpowiada Skarb Państwa, w którego imieniu działa regionalny dyrektor ochrony środowiska (a na terenie parku narodowego — dyrektor parku). Bóbr jest jednym z pięciu gatunków objętych tą odpowiedzialnością, obok żubra, wilka, rysia i niedźwiedzia. Odszkodowanie przysługuje za szkody w gospodarstwie rolnym, leśnym i rybackim.

Najważniejsze są terminy, bo spóźniony wniosek zostaje bez rozpoznania. Zależą one od rodzaju szkody:

Rodzaj szkodyTermin złożenia wniosku
Szkoda w zwierzętach2 dni robocze od stwierdzenia szkody
Szkoda w pasiece lub w budowli stawów rybnych7 dni roboczych
Plony na użytkach zielonych7 dni roboczych i nie później niż 14 dni przed zbiorem
Uprawy i płody rolnetak, by umożliwić szacowanie — nie później niż 14 dni przed zbiorem
Pozostałe szkody2 miesiące od stwierdzenia szkody

Źródło terminów: procedury RDOŚ.

Sam przebieg jest prosty. Składasz wniosek wraz z dokumentem potwierdzającym tytuł prawny do gruntu (np. wypis z rejestru gruntów), a jeśli szkoda dotyczy budowli wodnych — także z pozwoleniem wodnoprawnym; dołączasz numer rachunku, w razie potrzeby pełnomocnictwo, a warto dorzucić szkic działki i dokumentację fotograficzną. Pracownik RDOŚ ustala termin oględzin, sporządza protokół, rzeczoznawca szacuje wysokość szkody, po czym następuje wypłata. Postępowanie jest bezpłatne, a od ustalonej kwoty przysługuje odwołanie — na drodze powództwa cywilnego do sądu powszechnego.

Są jednak granice tej odpowiedzialności, które trzeba znać, zanim się rozczarujesz. Odszkodowanie nie obejmuje utraconych korzyści — czyli spodziewanego zysku z plonów, których nie było. Nie przysługuje też m.in. za mienie Skarbu Państwa, przy szkodzie nieprzekraczającej w ciągu roku równowartości 100 kg żyta na hektar uprawy, przy uprawach założonych wbrew powszechnym wymogom agrotechnicznym, a także wtedy, gdy poszkodowany nie zgodził się na budowę przez RDOŚ urządzeń zapobiegających szkodom. Ten ostatni warunek jest istotny: jeśli odmówisz zabezpieczenia terenu, możesz stracić prawo do rekompensaty.

Za bobrowe szkody płaci Skarb Państwa — ale tylko wtedy, gdy zgłosisz je w terminie liczonym czasem w dniach, nie tygodniach.

Dwie dobre wiadomości na koniec tej sekcji. Po pierwsze, wypłaty nie muszą być jednorazowe — możesz składać kolejne wnioski za szkody powstałe po ostatnich oględzinach. Po drugie, zakres odpowiedzialności państwa z czasem się rozszerzył: po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 3 lipca 2013 roku właściciele mogą dochodzić odszkodowań także za zniszczenia sprzętu, pojazdów, budynków mieszkalnych i gospodarczych czy ogrodzeń spowodowane przez powalone przez bobry drzewa lub podtopienia.

Ile płaci państwo? Sumy rosną razem z populacją i warto je czytać z datą. W 2009 roku wypłacono łącznie ok. 7,4 mln zł odszkodowań za szkody od gatunków chronionych, a w 2010 — 9,68 mln zł, przy czym 80–90% tych kwot dotyczyło właśnie bobrów. Kilka lat później skala była już inna: w 2018 roku Skarb Państwa wypłacił 22,5 mln zł za szkody bobrowe, a w 2019 — 26,5 mln zł, co stanowiło 90% wszystkich odszkodowań za szkody wyrządzone przez gatunki chronione. W samym regionie Warmii i Mazur w 2024 roku wypłacono z tego tytułu 8,3 mln zł. Pojedyncze sprawy potrafią sięgać od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych, zależnie od skali strat.

Pień drzewa nad brzegiem cieku owinięty cylindrem z grubej metalowej siatki jako zabezpieczenie przed ogryzieniem przez bobra

Jak ograniczyć szkody bez usuwania bobrów

Zanim złożysz wniosek o rozbiórkę tamy, warto wiedzieć, że najskuteczniejsze bywa coś zupełnie innego: zabezpieczenie terenu tak, by bóbr i gospodarstwo nie wchodziły sobie w drogę. Doświadczenie jest bezlitosne — rozebrana w dzień tama wraca w nocy, a przesiedlanie bobrów nie działa, bo w zwolnione miejsce szybko przychodzą nowe, wędrujące osobniki. Skoro więc bóbr i tak zostanie, lepiej sterować jego aktywnością.

Punktem wyjścia jest geografia problemu. Badania z Bawarii pokazują, że około 95% konfliktów z bobrami rozgrywa się w pasie do 20 metrów od brzegu wody — i dokładnie tyle wynosi typowy zasięg bobrzego żerowania. Dlatego pierwsza, najtańsza linia obrony to pas buforowy: pozostawienie lub dosadzenie przy brzegu wierzb i krzewów, które zaspokoją potrzeby pokarmowe bobrów i odciągną ich presję od sadu czy uprawy.

Rozebrana w dzień tama wraca w nocy — dlatego skuteczniejsze od walki jest zostawienie bobrom wody i pilnowanie jej poziomu.

Konkretne, sprawdzone rozwiązania układają się w kilka grup:

Że to działa, pokazuje przypadek Nadleśnictwa Wipsowo. Gdy bobry spiętrzyły wodę tak, że zagroziła jedynemu w nadleśnictwie stanowisku pióropusznika strusiego, leśnicy nie usunęli zwierząt — wystąpili do RDOŚ w Olsztynie o zgodę i zamontowali w tamach rury PCV, obniżając lustro wody do bezpiecznego poziomu. Uratowano i rzadką paproć, i drzewostan, a populacja bobra pozostała nienaruszona.

Fotopułapka przymocowana do pnia drzewa i skierowana na bobrową tamę nad cichym ciekiem

Monitoring stanowiska fotopułapką

Tu dochodzimy do sedna dla czytelnika tego bloga. Warto zacząć od szczerego zastrzeżenia: Polska nie liczy bobrów fotopułapkami — krajowy system od lat cierpi zresztą na brak spójnej metodyki monitoringu tego gatunku. I właśnie dlatego twoja własna kamera ma sens: to najlepsze narzędzie, by udokumentować, co dzieje się na konkretnym odcinku twojego cieku — czy stanowisko jest zajęte, ilu bobrów dotyczy i kiedy są aktywne — a taka dokumentacja przydaje się i przy wniosku o odszkodowanie, i przy wniosku o zezwolenie.

Polska nie liczy bobrów fotopułapkami — ale to właśnie fotopułapka najlepiej udokumentuje, co dzieje się na twoim odcinku cieku.

Gdzie ustawić kamerę? Najwięcej powie ci fotopułapkowe badanie z Toskanii, w którym osiem kamer rozstawiono na czternastu stanowiskach, kierując się świeżymi śladami bobrów — tamami i żeremiami. Poza kamerami przy samej tamie większość ustawiono naprzeciw znanych nor i żeremi, żeby uchwycić moment wychodzenia zwierząt. Kamery zawieszano na wysokości około 50–80 cm nad ziemią i pozostawiano włączone na całą dobę. Kilka praktycznych wniosków z tego badania przenosi się wprost na twój teren:

Do tego dochodzi sprawdzona polska praktyka terenowa. Gdy wysoka trawa albo gęste zakrzaczenie utrudniają obserwację przy typowych żerowiskach, warto założyć nęcisko — wyłożyć marchew i jabłka i przy nim ustawić kamerę. Zimą, gdy leży śnieg, samą obecność i liczebność ocenisz, licząc i różnicując tropy na danym odcinku cieku. A jeśli chcesz oszacować, ile bobrów masz naprawdę, pomocna jest prosta reguła stosowana w krajach o dłuższej tradycji monitoringu: jedna rodzina zajmuje jedno zimowe żeremie, więc licząc czynne żeremia, liczysz w praktyce rodziny. Świeże wióry spod bobrowych zgryzów można dziś nawet przebadać pod kątem DNA, by odróżnić gatunki bobra — w Finlandii taka analiza jest dla osób prywatnych bezpłatna.

Dwie przestrogi. Po pierwsze, mocuj kamerę naprawdę solidnie — w toskańskim badaniu jedno stanowisko skończyło się przedwcześnie, bo bóbr ściął drzewo, na którym wisiała fotopułapka. Po drugie, pamiętaj, że płoszenie i niepokojenie bobra jest zabronione, więc kamerę zakładaj sprawnie i z dystansu, nie rozkopując brzegu przy norach.

Fotopułapka nie zastąpi ani wniosku do RDOŚ, ani siatki na drzewach. Ale zanim podejmiesz decyzję, co zrobić z bobrem na swoim terenie, da ci to, czego nie da żaden poradnik: twarde dowody na to, co, gdzie i o której naprawdę się dzieje Jenot, szop pracz czy borsuk? Jak rozpoznać nocnego ssaka na fotopułapce.

Najczęstsze pytania

Czy mogę samodzielnie rozebrać bobrową tamę na swoim gruncie?

Nie. Bóbr jest objęty ochroną częściową, a niszczenie tam i żeremi jest zabronione; samowolna rozbiórka tamy to wykroczenie z art. 131 ustawy o ochronie przyrody, zagrożone aresztem lub grzywną. Jeśli tama szkodzi, wystąp do RDOŚ o zezwolenie na odstępstwo (art. 56) — prace przy tamie wolno prowadzić tylko po zgodzie i w wyznaczonych oknach czasowych.

Kiedy i jak należy mi się odszkodowanie za szkody od bobrów?

Za szkody w gospodarstwie rolnym, leśnym i rybackim płaci Skarb Państwa przez RDOŚ. Wniosek składasz w terminie zależnym od rodzaju szkody — od 2 dni roboczych (zwierzęta) przez 7 dni (pasieki, stawy) po 2 miesiące (pozostałe) — a odszkodowanie nie obejmuje utraconych korzyści.

Ile bobrów żyje w Polsce?

Populacja szybko rosła: z około 230 osobników w 1928 roku, przez ok. 18 tys. w 2000 roku, do 100,2 tys. według danych GUS z 2014 roku i 147,7 tys. według GUS za 2021 rok. Obecne szacunki mówią o około 150 tysiącach bobrów.

Jak odróżnić bobra od nutrii i wydry?

Po wielkości i ogonie. Dorosły bóbr waży do 30 kg i ma szeroki, spłaszczony ogon; nutria jest mniejsza (do 10 kg), z białymi włosami wokół nozdrzy; wydra jest smukła, z długim, futrzastym ogonem. Tamy i żeremia buduje tylko bóbr.

Kiedy najlepiej ustawić fotopułapkę na bobra?

Kamerę ustaw przy tamie i naprzeciw żeremia lub nory, na wysokości 50–80 cm, i nastaw się na ujęcia o zmierzchu i w nocy, najczęściej w ciemne, bezksiężycowe noce. Zimą trzymaj kamerę blisko żeremia, bo bobry żerują wtedy w promieniu kilkunastu metrów od schronienia.

Czy bobra można legalnie odstrzelić?

Tylko wyjątkowo i tylko za zezwoleniem. Rozporządzenie dopuszcza pozyskiwanie bobra przez odstrzał lub chwytanie w pułapki żywołowne w okresie od 1 października do 15 marca, ale każde takie działanie wymaga zezwolenia RDOŚ lub GDOŚ — to nie jest otwarty sezon łowiecki.