trail.cam

Rykowisko jeleni: kiedy, gdzie i jak posłuchać byków jesienią

Ryczący byk jelenia szlachetnego z odrzuconą głową o świcie we mgle na leśnej polanie

Wyobraź sobie tę scenę: wrześniowy świt, nad śródleśną łąką wisi mgła, a z ciemnej ściany lasu dobiega dźwięk, który przechodzi przez ciebie na wskroś — długi, gardłowy, wściekły ryk. Turyści biorą go czasem za ryk niedźwiedzia. To jednak nie niedźwiedź, tylko byk jelenia szlachetnego (Cervus elaphus), który właśnie ogłasza całej okolicy, że ta polana i te łanie należą do niego. Zaczęło się rykowisko — najbardziej spektakularne widowisko, jakie oferuje jesienna polska knieja.

Dobra wiadomość jest taka, że rykowiska nie trzeba szukać po omacku: wiadomo mniej więcej, kiedy się zaczyna, gdzie w Polsce jest go najłatwiej doświadczyć i jak się zachować, żeby nie zepsuć go sobie i zwierzętom. Najkrótsza odpowiedź brzmi tak: w Polsce byki zaczynają odzywać się już pod koniec sierpnia, szczyt przypada na drugą połowę września, a rykowisko to przede wszystkim czas słuchania, a nie oglądania. Reszta tego tekstu to instrukcja obsługi tego jesiennego koncertu — dla miłośnika przyrody, fotografa i myśliwego.

Kiedy jest rykowisko i dlaczego akurat wtedy

Rykowisko to okres godowy jelenia szlachetnego i, wbrew obiegowej opinii, nie ma jednej „daty otwarcia". Prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN ujmuje to wprost: „Samo rykowisko zaczyna się w Polsce pod koniec sierpnia". Przez pierwsze tygodnie są to raczej pojedyncze próby głosu; prawdziwe natężenie przychodzi we wrześniu, a jego szczyt — na drugą połowę tego miesiąca. Leśnicy i słowniki łowieckie zwykle podają, że rykowisko odbywa się „na przełomie września i października", i to też jest prawda — chodzi po prostu o ogon całego zjawiska, gdy ostatnie łanie przychodzą w ruję.

Że wrzesień to samo sedno, potwierdza biologia rozrodu. W węgierskim badaniu telemetrycznym opublikowanym w czasopiśmie *Animals* naukowcy zestawili aktywność byków (śledzoną nadajnikami GPS) z terminami zapłodnienia łań. Wynik: „60% of the hinds were conceived between 31 August and 19 September" — 60 procent łań zostało pokrytych między 31 sierpnia a 19 września. To dlatego druga połowa września jest tak gorąca: właśnie wtedy najwięcej samic jest gotowych do rozrodu, a byki mają najwięcej pracy. Cały sezon godowy jest przy tym krótki — „lasts hardly more than a month", trwa ledwie ponad miesiąc, i większość łań zostaje pokryta w jego pierwszej połowie.

Na to, jak wcześnie i jak mocno zagra rykowisko, wpływa pogoda — i to na dwóch różnych poziomach. W skali sezonu decyduje klimat: 25-letnie obserwacje w hiszpańskiej Doñanie pokazały, że mniej deszczu jesienią oznacza późniejszy i słabszy szczyt godów — „the more rain in autumn the earlier the next rutting season". To badanie z południa Europy i dotyczy długoletnich trendów, więc nie przekładaj go wprost na jeden wrześniowy poranek pod Białowieżą. W skali doby liczy się za to bieżąca aura, i tu polscy leśnicy są zgodni: „Najlepsze warunki na koncerty byków i ich godowe tańce są przy chłodnych, bezwietrznych oraz bezdeszczowych porankach". Chłodny, cichy, suchy świt niesie głos daleko i sprzyja aktywności — deszcz i wiatr wyciszają las.

W Polsce byki odzywają się już pod koniec sierpnia, ale prawdziwy koncert to druga połowa września — chłodnym, bezwietrznym świtem.

Dlaczego byki ryczą i co ten ryk oznacza

Ryk jelenia to nie jest bezmyślny hałas rozjuszonego zwierzęcia — to precyzyjny komunikat. Byk stadny, który zgromadził wokół siebie chmarę łań, ogłasza rykiem swoje panowanie i odstrasza rywali, zanim jeszcze dojdzie do jakiegokolwiek spotkania. Im donośniejszy i „mocniejszy" głos, tym poważniej należy go traktować.

Co ciekawe, w tym głosie zaszyta jest uczciwa informacja o wielkości zwierzęcia. W eksperymentach z odtwarzaniem nagranych ryków, prowadzonych na szkockich jeleniach, wykazano, że ryczący byk „pull their larynx down towards the sternum, thereby extending their vocal tract and lowering the formants" — ściąga krtań w dół, ku mostkowi, wydłużając drogę głosową i obniżając tzw. formanty. A ponieważ najniższe formanty potrafią wyprodukować tylko naprawdę duże byki, ryk staje się trudnym do podrobienia świadectwem tężyzny: „resynthesized roars with formants indicative of larger individuals elicit stronger responses from potential male rivals and are preferred by oestrous females" — nagrania „większych" byków wywołują silniejszą reakcję rywali i są preferowane przez łanie w rui. Polski przyrodnik powie to samo bez łaciny: „Jelenie nie oszukują. Nie udają silniejszych, żeby zrobić wrażenie na innych. Ich ryk oddaje ich rzeczywistą tężyznę" — tłumaczy prof. Jakub Borkowski.

Głos zmienia się też z wiekiem. Najmłodsze samce w ogóle nie biorą udziału w rykowisku; porykiwanie za łaniami zaczyna się mniej więcej w piątym roku życia, a pełnię możliwości głosowych byk osiąga między ósmym a dziesiątym rokiem. W terminologii łowieckiej najdonośniejszy ryk wydaje basista, stare byki „wydają poryk", a pierwszy głos o świcie należy do byka zwanego organistą. Nie pomyl przy tym rykowiska z godami innych kopytnych: u łosia wrześniowe gody to bukowisko, u daniela — bekowisko, i tylko jeleń „rykuje".

Ryk to nie pusty hałas, lecz trudne do podrobienia świadectwo siły — najniższe, najgroźniejsze tony potrafią wydać tylko największe byki.

Jak wygląda rykowisko: chmara, walki i ich cena

Byk jelenia prowadzi chmarę łań przez otwartą, spowitą mgłą łąkę o świcie

Przez większość roku jelenie żyją w grupach rozdzielonych pod względem płci — łanie z cielętami i młodzieżą osobno, byki osobno. Wraz z jesienią to się zmienia. Dorosłe samce dołączają do żeńskich grup, przeganiają młode byki (tzw. chłysty) i zaczynają gromadzić wokół siebie chmarę łań, której zazdrośnie pilnują. Warto od razu obalić mit: jeleń nie broni sztywno wytyczonego terytorium. Jak podsumowuje węgierskie badanie, „red deer are not territorial" — byk broni haremu, a nie kawałka lasu, i przesuwa się razem z samicami tam, gdzie są.

Kiedy w pobliżu chmary pojawia się rywal, zaczyna się rytuał, który tylko z rzadka kończy się prawdziwą walką. Najpierw byki demonstrują siłę na odległość — w tzw. marszu równoległym prezentują potęgę sylwetki, poroża i intensywny zapach. Bardzo często to wystarcza i słabszy odchodzi bez starcia. Dopiero gdy obaj rywale są podobnej wielkości, dochodzi do zwarcia wieńców — bezpośredniej próby sił, w której samce próbują wykręcić przeciwnikowi głowę i która potrafi ciągnąć się kilkadziesiąt minut. Rozgałęzione poroże jest tu nie tylko bronią, ale i tarczą: „rozgałęzione poroże skutecznie pozwala odparować atak i zminimalizować ryzyko zranienia". Do godów byk przystępuje ze świeżym orężem: poroże rośnie od marca do sierpnia, twardnieje, gdy zejdzie z niego pokrywająca je aksamitna skóra zwana scypułem, a zrzucane jest dopiero późną zimą, w okolicach lutego — by od wiosny odrosnąć na nowo.

To wszystko kosztuje ogromnie dużo energii. W szczycie rykowiska byki niemal przestają żerować — nie jedzą przez około trzy tygodnie — i tracą dramatycznie na wadze. Ile dokładnie? Źródła podają różne liczby, i to jest jeden z tych momentów, gdzie warto być uczciwym: polscy leśnicy mówią o spadku „nawet o ok. 25 proc." masy ciała, prof. Borkowski — „nawet do 30 procent", norweskie dane o jeleniu (hjort) wskazują 20–30% wagi sprzed rykowiska, a przegląd literatury naukowej podaje średnią rzędu 19,5%. Bezpiecznie jest więc powiedzieć, że przeciętny byk zostawia na rykowisku mniej więcej piątą część, a niektóre nawet blisko trzecią część swojej masy. Nic dziwnego, że po godach samce zaszywają się w ostojach, żeby dojść do siebie przed zimą.

Częścią spektaklu jest też zapach. Byk oddaje mocz pod siebie i tarza się w wygrzebanym, opryskanym moczem dole — tzw. dole rujowym — nasycając skórę feromonami. „Zapach feromonów i moczu są tak silne, że nawet człowiek może je wyczuć przechodząc obok takiego dołu rujowego", pisze Biebrzański Park Narodowy. Jeśli więc w trakcie porannego spaceru poczujesz w powietrzu ostrą, piżmową woń — jesteś blisko.

Rykowisko to najkrótszy i najdroższy miesiąc w życiu byka: żeby przekazać geny, oddaje nawet jedną czwartą masy ciała.

Gdzie w Polsce posłuchać rykowiska

Dwa byki jeleni w marszu równoległym oceniają się nawzajem przed ewentualną walką

Jeleń szlachetny to w Polsce gatunek liczny i wciąż przybywa go — populacja w obwodach dzierżawionych urosła z około 92 tys. osobników w 2001 roku do niemal 180 tys. w 2013 i utrzymuje się w okolicach 240 tys. w ostatnich latach; wliczając ośrodki hodowli zwierzyny, jest ich jeszcze więcej. Na Czerwonej liście IUCN gatunek figuruje jako „najmniejszej troski" (Least Concern), z trendem rosnącym. Krótko mówiąc: jeleni nie brakuje, a rykowisko można usłyszeć w niemal każdym większym kompleksie leśnym. Kilka miejsc zasługuje jednak na osobną wzmiankę.

Zachodnia Polska to statystyczny lider. Według monitoringu Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu najwyższe wiosenne zagęszczenie w 2023 roku odnotowano w okręgu szczecińskim — 74,7 osobnika na 1000 ha lasu — podczas gdy w centrum kraju, w okręgu siedleckim, było to zaledwie 9,7. Jeśli więc mieszkasz na Pomorzu Zachodnim czy w Wielkopolsce, po rykowisko nie musisz jechać daleko.

Puszcza Białowieska i dolina Biebrzy to klasyka dla tych, którzy chcą połączyć rykowisko z dziką przyrodą najwyższej próby. Białowieski Park Narodowy co roku organizuje wspólne wieczorne spacery na rykowisko z pracownikami parku — w jednym z sezonów były to trzy wrześniowe piątki, ze zbiórką o 18:00 przy Kosym Moście. Program jest prosty i szczery: „Będziemy nasłuchiwać, obserwować, fotografować i chłonąć otaczającą nas przyrodę".

Bieszczady oferują rykowisko w oprawie, jakiej nie da żaden inny region — ryk odbijający się echem po górach. Jest tu też ciekawy niuans ekologiczny: bieszczadzkie jelenie (sezonowo 140–600 osobników, średnio ok. 370 w samym parku) urządzają „jesienne rykowiska wśród połonin, gdzie w kluczowym dla populacji okresie gody odbywają się w spokoju — z dala od obszarów polowań". Jeleń jest tu głównym składnikiem diety wilka (80% naturalnych ofiar), więc zwierzęta wybierają na gody miejsca względnie bezpieczne. Dla obserwatora to wskazówka: szukaj rykowiska tam, gdzie jelenie czują się pewnie.

Roztocze, Pomorze i mniejsze puszcze domykają listę. W Roztoczańskim Parku Narodowym, gdzie żyje około 380 jeleni, na czas żeru zwierzęta „opuszczają gąszcz leśny i wychodzą na tereny otwarte, głównie rano i wieczorem, i wtedy można je łatwo zaobserwować". I to jest uniwersalna zasada niezależna od regionu: byki wychodzą na śródleśne łąki i skraje pól o świcie i o zmierzchu — reszta doby to głównie nasłuch.

Jest jednak pułapka, o której trzeba wiedzieć, zanim wybierzesz miejsce. Tam, gdzie mocno się poluje, jelenie zmieniają rytm. „Wszędzie tam, gdzie jest silna presja łowiecka, rykowiska odbywają się głównie w nocy, a jelenie w ciągu dnia przebywają w miejscach trudno dostępnych" — zauważa prof. Borkowski. To dlatego w parkach narodowych i rezerwatach, gdzie zwierzęta są spokojniejsze, rykowisko jest po prostu łatwiej dostępne dla ucha i oka niż w intensywnie użytkowanym łowisku.

Dwa byki jeleni ścierają się porożami w bezpośrednim starciu podczas rykowiska

Jak obserwować, żeby nie spłoszyć (i wrócić całym)

Najlepszy poradnik obserwacji rykowiska, jaki znam, zaczyna się od jednego zdania: „Rykowisko to przede wszystkim czas słuchania jeleni". Zapamiętaj to, bo ustawia właściwe oczekiwania. Do walki dochodzi rzadko, a widok ryczącego byka na otwartej łące bywa nagrodą za wiele nieudanych wyjść. Traktuj każdą obserwację jak prezent od przyrody, a nie jak coś, co ci się należy.

Kilka zasad, które robią różnicę między udanym a zmarnowanym porankiem:

Nie licz na to, że podejdziesz łanie. „Chmara łań to oddział specjalny uzbrojony w uszy, nosy i oczy stworzone do wykrywania niebezpieczeństwa", a przewodząca jej licówka to zawodowiec od wykrywania intruzów — jeśli jedna cię zauważy, znikną wszystkie. Paradoksalnie łatwiej podejść zaaferowanego byka niż czujne samice; wykorzystaj momenty, gdy zwierzę jest czymś zajęte — ryczy, zagania chmarę albo atakuje krzaki. I pamiętaj o czujności przez cały dzień: nawet w południe możesz natknąć się na byka wyczerpanego po nocnych popisach; nie zmuszaj go wtedy do ucieczki, która zużyje jego nadwątlone siły.

Osobna sprawa to bezpieczeństwo — i to podwójne. Po pierwsze same zwierzęta: naładowany testosteronem byk to potężne, nieprzewidywalne zwierzę. Brytyjski zarząd parków królewskich, gdzie rykowisko ogląda tłum turystów, radzi wprost: „keep 50 metres away and do not wave food or mobile phones in their faces" — trzymaj się 50 metrów od jeleni i nie machaj im przed nosem jedzeniem ani telefonem. To dobra, ostrożna zasada także u nas. Po drugie — inni ludzie w lesie. Rykowisko to szczyt sezonu polowań, więc upewnij się, że na ambonie nie czekają myśliwi, i rozważ założenie pomarańczowej lub żółtej kamizelki: „W przeciwieństwie do ludzi, jelenie są mało wrażliwe na te kolory", więc odblask nie spłoszy zwierząt, a może uratować ciebie. Do obserwacji wybieraj publiczne wieże widokowe — myśliwska ambona jest cudzą własnością i nie powinno cię na niej być.

Rykowisko to przede wszystkim czas słuchania — a łań i tak nie podejdziesz, bo to one wypatrzą ciebie pierwsze.

Fotopułapka na tropie byka

Rozdeptany i rozryty dół rujowy w leśnym poszyciu ze śladami po jeleniu

Jest jeszcze jeden sposób, żeby „być" na rykowisku, nie płosząc przy tym zwierząt i nie moknąc od rosy o czwartej nad ranem: fotopułapka. Kamera wyzwalana ruchem pracuje tam, gdzie ciebie nie ma, i łapie zachowania, których na żywo prawie nie sposób podejrzeć. Roztoczański Park Narodowy właśnie tak dokumentuje rykowisko — „po zgromadzeniu materiału z naszych fotopułapek" park prezentuje filmy z jelenich godów. Rykowisko wręcz zaprasza do takiego podglądania, bo, jak to ujmuje jeden z materiałów, „każdemu, kto chciałby zobaczyć lub nagrać to niezwykłe widowisko, polecamy fotopułapki". Sprzyja temu biologia: w szczycie godów byki tracą zwykłą ostrożność i bywają aktywne o każdej porze doby, także za dnia.

Gdzie ją powiesić? Kluczowe jest czytanie terenu:

Do tego kilka drobiazgów, które w praktyce robią różnicę. Kieruj obiektyw na północ lub południe, żeby wschodzące i zachodzące słońce nie prześwietlało kadru. Zawieś kamerę wyżej, niż podpowiada odruch: „błysk lampy podczerwieni może zwrócić uwagę jelenia", a z góry trudniej mu zlokalizować źródło błysku i dźwięk migawki. Nie sprawdzaj urządzenia zbyt często — twój zapach płoszy zwierzynę bardziej niż sama kamera. A jeśli chcesz najpierw rozpoznać, którędy i w jakiej liczbie jelenie wchodzą na łąkę, ustaw tryb poklatkowy (time-lapse) na dwie godziny o świcie i dwie o zmierzchu.

Jest tylko jeden problem, który każdy „fotopułapkowicz" zna aż za dobrze: „Sprawdzanie zdjęć co 3–4 tygodnie spowoduje, że szybko zaczniesz mieć do sprawdzenia setki zdjęć". Większość z nich to fałszywe wyzwolenia — kołysząca się trawa, przelatujący ptak, pusty kadr — a byk, po którego postawiłeś kamerę, ginie gdzieś w tym stosie.

Fotopułapka przypięta do pnia drzewa, skierowana na otwarte rykowisko na skraju lasu

Rykowisko a sezon polowań: uczciwie o napięciu

Nie da się rzetelnie napisać o rykowisku, pomijając fakt, że dla jednych to czas słuchania żywych zwierząt, a dla innych — najlepszy moment na polowanie. Sezon polowań na byki rozpoczyna się w Polsce 21 sierpnia i trwa do końca lutego, a więc w całości nakłada się na gody. To budzi emocje, więc trzymajmy się tego, co mówią badacze.

Czy polowanie w rykowisku zagraża populacji? Z czysto biologicznego punktu widzenia prof. Borkowski takiego zagrożenia nie widzi — mimo polowań liczebność jeleni od lat rośnie. Wątpliwości mają jednak inny charakter. Po pierwsze etyczny: w szczycie godów samce, „podporządkowane zachowaniom związanym z przedłużeniem gatunku", stają się „łatwym celem dla myśliwych. Zbyt łatwym", jak mówi prof. Kowalczyk. Po drugie — jakości zarządzania: obaj naukowcy wskazują, że polskie narzędzia gospodarowania populacją jelenia są przestarzałe i słabo oparte na współczesnej ekologii.

Warto też znać zasady, które tę presję ograniczają. W Bieszczadach, jak podawał rzecznik krośnieńskich lasów, w czasie rykowiska „polować wolno jednak tylko na osobniki z anomaliami rozwojowymi poroża oraz na byki liczące ponad 10 lat" — dojrzałe byki o prawidłowym porożu traktuje się jako „przyszłościowe", biorące udział w reprodukcji. Niezależnie od tego, po której stronie tego sporu stoisz, jedno jest pewne dla każdego, kto wychodzi we wrześniu do lasu: to szczyt sezonu polowań i trzeba zachować ostrożność.

Najczęstsze pytania

Kiedy zaczyna się i kończy rykowisko jeleni w Polsce?

Pierwsze byki odzywają się już pod koniec sierpnia, natężenie godów przypada na wrzesień, a szczyt — na jego drugą połowę; pojedyncze ryki słychać jeszcze na przełomie września i października. Dokładny termin i intensywność zależą od pogody i regionu.

O której porze dnia najlepiej słuchać rykowiska?

Wczesnym rankiem i późnym wieczorem — wtedy byki ryczą najintensywniej. Warto być na miejscu co najmniej godzinę przed świtem lub zachodem słońca i zostać po zmroku.

Gdzie w Polsce najłatwiej usłyszeć rykowisko?

W dużych kompleksach leśnych: Puszczy Białowieskiej, dolinie Biebrzy, Bieszczadach, na Roztoczu i na Pomorzu; najwięcej jeleni żyje w zachodniej Polsce. Najspokojniej słucha się ich w parkach narodowych, bo tam, gdzie mocno się poluje, rykowisko przenosi się w nocne godziny.

Czy jeleń w rykowisku jest niebezpieczny?

Naładowany testosteronem byk to duże, silne zwierzę i należy trzymać dystans — brytyjski zarząd parków zaleca minimum 50 m i odradza machanie zwierzętom jedzeniem czy telefonem. W praktyce jelenie unikają ludzi, ale nie warto tego sprawdzać z bliska.

Czy można wabić byki na rykowisku?

Myśliwi i część fotografów rzeczywiście wabią byki, naśladując ryk, i jelenie „dają się prowokować" takim wabieniem. Poradniki obserwacji przyrody odradzają to jednak amatorom — w newralgicznym dla gatunku okresie lepiej nie wprowadzać wokalnego zamieszania, a „fałszując" łatwiej byka odstraszyć niż przywabić.

Jaki sprzęt zabrać na obserwację i fotografię rykowiska?

Jasną lornetkę, latarkę czołówkę, mapę oraz stonowaną, nieszeleszczącą odzież. Do zdjęć przydaje się teleobiektyw z zakresu 150–600 mm i gotowość na trudne, mgliste poranki — we wrześniu warto wprowadzić dodatnią korektę ekspozycji (do ok. 2 EV), bo mgła oszukuje automatykę aparatu.